...Był onego czasu człowiek...

...Był onego czasu człowiek bardzo piękny, dostojny, oświecony i ogładzony w towarzystwie ludzi zamożnych. Urodził się i wychował na pana. Oprócz tego był artystą. Zdarzyło mi się widzieć jego obraz z czasów młodości. To dzieło nosiło nazwę "Ogród miłości". Kto na nie patrzał, musiał myśleć o swoich latach szczęśliwych, o marzeniach wiośnianych, musiał ujrzeć swą młodość. Jest w tym malowidle jak gdyby młodość wszystkich ludzi na całej ziemi, szczęście poranne dni rodu ludzkiego w niepojęty sposób zebrane i okazane w jednym widoku. Martwe farby tchną tam widokiem kwitnących drzew, pachną kwiaty...

(...) Ów piękny młodzieniec, któremu szczęście dawało klucze do wrótni ogrodu miłości, poszedł z innymi na pole bitwy. Był ciężko ranny, a nawet stracił nogę... Gdy zaś przyszło nieszczęście najgorsze, najokrutniejsze "vae victis!" - wziął w swą duszę tak dużo wspólnego cierpienia, iż stracił więcej niż nogę, niż część ciała, bo stracił rozum...

 Wiedziano, że "wariuje", to znaczy, że chodzi po nocach po najdalszych przedmieściach, po zaułkach, po krańcach, że podnosi z rynsztoków opuchlaków, nędzarzy, potyfusowych, głodomorów, kostniejących z zimna, pijaków w delirium, wyrzuconych z szynków na bruk łajdusów, nędzę bez nazwy i kierunku swej zbrodni, zdychającą na ziemi. Wiedziano, że zaczepia po gliniankach i rowach starych wałów kanalie, zmawiających się na zabój.

Widziano go w towarzystwie takich oto ludzi... zmierzającego na ich czele w jakimś kierunku. Nie było wówczas pogotowia ratunkowego, ani przytułków noclegowych. Było tylko jego obłąkane serce. Zrazu myślano, że może w obłędzie przystał do zbójów i dał się namówić do zbrodni. Później przekonano się, że jest to tylko święty oprawca zbierający ludzką padlinę, Chrystusowy ceklarz, który się głupim stał dla miłości człowieka.

Stefan Żeromski, Nawracanie Judasza

 

Święty Brat Albert nie pisał uczonych traktatów..., On po prostu pokazał jak należy miłosierdzie czynić. Pokazał, że kto chce prawdziwie czynić miłosierdzie, musi stać się bezinteresownym darem dla drugiego człowieka. Służyć bliźniemu to według niego przede wszystkim dawać siebie, być dobrym jak chleb.

Jan Paweł II

Saint Brother Albert did not write treatises... He simply showed how people should perform acts of mercy. He showed that the one who truly wants to be compassionate, merciful and to fulfill acts to charity, must become a gracious, unselfish gift for the other person. To serve the other, your neighbour, means, according to his words, to give oneself, to be as good as bread.

  John Paul II